Trudność adaptacji – „mały biznes” to podejście

Prowadzenie biznesu, nie ważne jak małego wiąże się z odpowiednim planowaniem i szybkim wprowadzaniem rozwiązań po wystąpieniu zmian np. na rynku. Ostatni rok jest idealnym przykładem, że dostosowanie się do zmian jest po stronie przedsiębiorcy, który nie powinien liczyć, że osoby na górze zaczną działać i myśleć racjonalnie i logicznie.

Mamy najdłuższe 2 tygodnie, wielokrotnie „wirus pokonany”, odmrażanie gospodarki zamykając miejsca pracy, a wszystko to przy cichym oczekiwaniu „kiedyś będzie normalnie”.

Jeszcze kilka miesięcy temu, wiele firm miało ogromną awersję do rozwiązań z internetem, czy prowadzenia biznesu przez sieć. Wiele firm, pomimo sprzedawania produktów długoterminowych i o dużym zainteresowaniu na np. allegro, nie posiadało konta na nim. Stronienie od wszelkich rozwiązań, które w wielu przypadkach są z Nami od ponad dekady ciągle traktowane były jako zbędne, czy złe, a nawet głupie.

W wielu wypadkach takie negatywne podejście do rozwiązań, kłóci się z podejściem biznesowym, gdzie działania dostosować należy w celu maksymalizacji zysków przy jednoczesnym zachowaniu jakości i „etyki”. Bardzo często działania opiera się na „gotowym schemacie”, który wielokrotnie wykorzystywany został przez wiele firm, wiele stron i tak działanie, które niegdyś było jednym z najlepszych prawie 20 lat temu, teraz stało się niechcianą rutyną (w tym przypadku chodzi o emailing).

Takie masowe wykorzystanie jednego elementu i wiara w niego przez lata, pomimo spadku wydajności na przestrzeni, przechodzi to bez echa i przygotowania się na „wyczerpanie”.

Dobrym przykładem takiej mentalności mogą być firmy przeprowadzkowe. Wiele lat wstecz takie firmy działały bardziej w formie „dorabiania”, gdyż praca etatowa, dostarczała takie auto, a przy okazji po godzinach można było trochę dorobić. Tak wraz z upływem lat ludzie, którzy nie dostosowali się do zwiększonego zainteresowania upadali z powodu zbyt dużej ilości zgłoszeń i zamówień, gdzie wraz z większą ilością błędów i niedopełnionych przeprowadzek nikt dalej nie polecał takiej osoby, tak wtedy osoby zostały zagłodzone przez własne zaniedbanie.

W późniejszych czasach, kiedy internet nie był głównym źródłem informacji istniały książki telefoniczne, gdzie można było wyszukać dostawcę usług i nagle klient, dostawał wybór. Wybór, który zdefiniowany był, nie najniższą ceną, ale rozpoznawalnością firmy wraz z poleceniem od kogoś z otoczenia. I w tym przypadku dużo firm przestało istnieć, z powodu tego, iż ich jakość była znacznie niższa niż innych, nie mogli dostosować się do zmian, że to jakość wpływa na polecenie, bo klient ma wybór.

Aż nagle internet stał się popularny, renomy była z faktu posiadania strony internetowej, których ceny nie były niskie. Było oznaką, że skoro firmę stać na stronę internetową i mogła pokazać je na wizytówkach oznaczało, że ma klientów, a skoro ma to musi robić w wysokim standardzie. Wtedy wyszukiwarka internetowa nie była tak popularna, że wystarczyłoby jak obecnie wpisać „przeprowadzki Warszawa” i wybrać firmę z wysokich pozycji. Wtedy by klient mógł odnaleźć stronę internetową wykonywane były różne działania, czy to ulotki, wizytówki, które również były znacznym wydatkiem. I w tym momencie wiele firm upadło bo nie chciało zainwestować we własną promocję, gdyż kwoty związane z tym były znaczne.

Tak w czasach obecnych jest za to większy chaos. Stworzenie firmy jest proste, bardzo często wręcz konieczne by pracować „na etat” dla firmy. Powoduje to, że firmy powstawały falami, w zależności od „nagłośnienia popularności jakieś branży”, taki przypływ dużej ilości osób, które stworzyły firmę w formie zachcianki, często narzucają swój sposób myślenia innym. Oczekują taniości, gdyż sami chcą sprzedać drogo i nie widzą potrzeby inwestowania w siebie. Nie raz można usłyszeć „mam 500 zł zarób za mnie 20 tyś mc” jako forma wymagania dla firmy marketingowej, gdzie sprzątaczka w firmie jest bardziej doceniana bo wyciera kurze, ale firma, która pozwala zatrudniać cały zespół ludzi traktowany jest jako „zło”. Kilka lat temu taki natłok wymagań stworzyło wiele gałęzi marketingowych, które z chęcią pozyskiwało takich klientów, dostarczając im „pozorny produkt”, ale odbiło się to negatywnie na innych firmach marketingowych.

Tak w czasach kiedy panuje wirus, wiele firm jak w przypadku wcześniejszych zdarzeń musi samodzielnie znaleźć rozwiązania i dostosować się. W końcu mały biznes może urosnąć do dużego, ale wymaga to pracy i inwestycji w samego siebie, a na tym nie można oszczędzać. „Mały biznes” to mentalność, która powstrzymuje przed rozwojem